wtorek, 11 marca 2014

Czerwony Dywan/ Red Carpet

 I nie będzie o Oscarach;) Dzisiaj znów o działaniu w przestrzeni miejskiej:) Pamiętacie Dziewczyny z AD12 i Ich gdyńskie projekty(tu było)... To coś w tym duchu, z tym że na o wiele, wiele bardziej spektakularną skalę. Będzie o City Lounge w St. Gallen w Szwajcarii. Za niezwykły projekt odpowiadają Carlos Martinez i Pipilotti Rist. Stworzyli oni coś na wzór hotelowego lobby z tym że na zewnątrz... w przestrzeni miejskiej... Projekt realizowany był w 2005 roku, jednak mi osobiście dzisiaj po prawie 10 latach, wydaje się tak samo świeży, nowatorski i niezwykły.
 Koncept opierał się na przekryciu w całości placu w centrum miasta czerwonym tartanem. A mówiąc w całości- naprawdę mam na myśli całość. Z czerwonej "masy" uformowane zostały ścieżki, siedziska, fontanny i otoczenie zieleni...





 W czerwonej płaszczyźnie udało się zdefiniować i oznaczyć wszystkie niezbędne w miejskiej przestrzeni funkcje, a więc oprócz rekreacji i wypoczynku są np. miejsca parkingowe- i nie w kostce bauma- można? MOŻNA!

Jeżeli chodzi o samochody- jest też pewna forma miejskiego żartu- szczególnie ulubiona przez Najmłodszych:)

Tartanowe auto sprawia wrażenie jakby ktoś zapomniał go przestawić zanim plac pokryła wszechogarniająca czerwień:

http://philipandkristine.blogspot.com/2011_03_01_archive.html
  Dodatkowy zabieg przez który czujemy się bardziej wewnątrz niż na zewnątrz- to rozpięte między budynkami lampiony- na kształt wiszących lamp:



 Realizacja ma jedną wadę, którą z resztą można zauważyć nawet na niektórych wnętrzach- tarket trochę się wysłużył i jest cokolwiek przybrudzony... Pewnie gdyby projekt miał swoją realizację dziś udałoby się znaleźć materiał bardziej oporny na ząb czasu. Ale robiąc bilans plusów i minusów- myślę że jest całkiem nieźle:)
 Jestem szalenie ciekawa co sądzicie o takim rozwiązaniu wnętrza miejskiego? Uważacie, że to fajny pomysł?
 Żródła:
http://archide.wordpress.com/2008/11/05/city-lounge-in-st-gallen-switzerland/
http://www.publicrealm.info/prian_blog_4.html
http://freshmoderndesign.blogspot.com/2012/01/largest-public-living-room-city-lounge.html

4 komentarze:

  1. Była, widziałam, faktycznie minusem tego projektu jest zużycie powierzchni. Ale efekt dzięki któremu wszystko wydaje sie na tyle przyjazne by na tym usiąść jest bardzo silny. I chyba o to chodzilo, by przestrzen publiczna, zwykle surowa, stala sie przyjemna, przytulna i pobudzajaca do interakcji miedzyludzkich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, że byłaś:) To jedno z tych miejsc, które bardzo chciałabym zobaczyć na żywo!

      Usuń
  2. Do mnie przykleiło się dziś sprzątnie i moja pierwsza myśl, jak zobaczyłam ten projekt była taka, że na tyle dywanu potrzeba dużej ilości odkurzaczy. Uwielbiam takie projekty! Jeżeli poza wyobraźnię wychodzi coś, co się w niej wręcz nie mieści, to jest to fantastyczne! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam aranżować przestrzenie miejskie, robie to na razie w ramach zajec na studiach, ciekawy pomysł ale czy praktyczny?
    pozdrawiam
    http://myfirsthome-hanna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń